RECENZJA SPEKTAKLU „INVISIBLE HABITUDES” PREZENTOWANEGO W RAMACH XV MIĘDZYNARODOWEGO FESTIWALU TEATRÓW TAŃCA ZAWIROWANIA / BEATA MIERNIK

23/06/19 / RECENZJE

XV MIĘDZYNARODOWY FESTIWAL TEATRÓW TAŃCA ZAWIROWANIA

BEATA MIERNIK

INVISIBLE HABITUDES – MINIMALISTYCZNE DZIEŁO SZTUKI

 

W minioną niedzielę, podczas XV Międzynarodowego Festiwalu Teatrów Tańca Zawirowania, zespół The Human Expression Dance Company zaprezentował spektakl InvisibleHabitudesw choreografii Kuik Swe Boon’a. To historia o poszukiwaniu własnej tożsamości w świecie zdominowanym przez politykę, zmiany społeczne i kulturowe oraz setki skrajnych poglądów i opinii. Kuik Swe Boon przedstawia widzom swoje niezobowiązujące spojrzenie narzeczywistość. Punktem odniesienia jest tu Singapur. Co ciekawe, InvisibleHabitudes to swojego rodzaju site-specific.Pokazywany na ogół w przestrzeni otwartej, pięknie sprawdził się w surowym studiu Pin Up.

 

Spektakl rozpoczyna się powoli. Przyglądamy się szóstce tancerzy, ubranych w popielate, proste kostiumy, stojących tyłem do widowni. Poruszają się nieregularnie, w tak zwanymslowmotion. Każdy centymetr ciała pracuje. Prezentują niezwykłą siłę i kontrolę. Na scenie, w lewym rogu znajduje się scenografia złożona z lustrzanej konstrukcji. Obraz jest minimalistyczny i surowy dzięki użyciu białego światła reflektora. Muzyka, wykonywana na żywo przez utalentowaną YujunWang wprowadza odpowiedni, intymny i tajemniczy klimat. Po kilku minutach jesteśmy totalnie zatopieni w wykreowanym przez Boon’a świecie. Już wiadomo, że to co wydarzy się dzisiaj na scenie będzie teatrem tańca najwyższej klasy.

 

Sygnałem pierwszej zmiany tempa jest zapadający na chwilę mrok, który następnie przeradza się w ciepłą, żółtą barwę. Tancerze spotykają się w grupie, rozpoczynają improwizację, która stopniowo przeradza się w scenę wspólną opartą na synchronie.Z masy kolejno odłączają się jednostki wchodząc w materiał solowy bądź duety. Na sceniepowstaje kontrolowany chaos. Ruch, który prezentują tancerze T.H.E. Dance Company jest niezwykle miękki i lekki, ale jednocześnie piekielnie wymagający. Oparty na technice, przełamanej pozorną niedbałością, pozostaje bardzo dokładny i jednocześnie naturalny.

 

W pewnym momencie, około połowy spektaklu, część grupy zaczyna tworzyć instalację wokół wspomnianejlustrzanej konstrukcji. Najpierw badają przedmiot, potem wprawiają go w ruch. Staje się on siódmym tancerzem. Sceny zbudowane wokół rekwizytu są najbardziej imponującą częściąInvisibleHabitudes. Oglądamy spektakularną choreografię, wypełnioną detalami i drobiazgami, małymi i większymi gestami, pauzą, zmianami jakości ruchu, zmianami poziomów z floor worku do parteru i sekwencji wykonywanych w górze. Sceny grupowe sąprecyzyjne, oparte na wzajemnym wyczuciu.Wielowarstwowość obrazka i cudowna plastyczność ruchu, liczne i szybkie zmiany powodują, że rozwiązania choreograficzne wypracowane przez Boon’a i tancerzy robiąpiorunujące wrażenie. Pewnie nie byłoby ono aż tak wielkie gdyby nie fakt, że zespół funkcjonuje jak jedno ciało. Poziom uważności, zrozumienia i spójności ruchu przy tak wymagającym materiale i tempie jest mistrzowski. Eksploatacja i eksploracja surowego rekwizytu, który czasami przypomina drabinę, czasami pudełko, a czasami po prostu lustro, zostały przeprowadzone na sto procent. Mam wrażenie, że choreograf wykorzystał wszystkie możliwości jakie stwarza konstrukcja, z wielkim wyczuciem zestawiając ją z ciałem tancerza. Niektóre momenty są zabawne, niektóre wręcz przeciwnie–chłodne i beznamiętne. Środkowa część spektaklu jest zdecydowanie najbardziej zachwycająca, żwawa i żywa i pomimo minimalizmu spektaklu, bardzo „kolorowa” w odbiorze.

 

Po takiej dawce wrażeń i już dość długim czasie trwania spektaklu, finał jest subtelny i symboliczny. W pamięć zapada przepiękny duet kobiety i mężczyzny wcielistej bieliźnie–sekwencjazmysłowa i emocjonalna, bogata w ciekawe partnerowania, znowu bardzo uważne, bardzo delikatne choć wymagające siły i skupienia. Spektakl zbliża się do końca. Tancerze jeszcze na chwilę wchodzą w improwizację, aby następniewycofać się.Znowu tyłem do widza, znowu w bardzo wolnym tempie. Tylko jeden z nich zostaje w centrum, patrzy na wprost, trzymając dwa lustra zwrócone do widowni – element, który pojawia się dopiero w tej scenie. Muzyka się wycisza, światło powoli wygasa, podróż dobiega końca.

 

The Human Expression Dance Company przedstawił obraz absolutnie spektakularny. Wyważony, minimalistyczny, z jednej strony surowy i zimny, z drugiej ciepły i ludzki. Możliwości techniczne tancerzy, plastyczność ich ciała oraz kondycja są oszałamiające. Kuik Swe Boon przedstawił się tym samym polskiej publiczności jako choreograf-esteta, który doskonale wie jak budować wielowarstwowy, nieoczywisty ruch tworzący hipnotyzującą całość. Jak dotąd spektakl singapurskiego zespołu jest w moim odczuciu perełką i czarnym koniem XV edycji Festiwalu. Chapeau bas!

 

 

The Human Expression Dance Company

Invisible Habitudes

dyrektor artystyczny, choreograf: SweeBoonKuik

kompozytor, wykonanie na żywo: YujunWang

oświetlenie: Adrian Tan

kostiumograf: An Ni Loo

występują: Anthea Seah, Brandon Khoo, Billy Keohavong, Lynette Lim, Zu You Ng, Klievert Jon Mendoza

ssystent dyrektora artystycznego i instruktora ruchu: AntheaSeah

instruktor ruchu: Billy Keohavong

 

Zdjęcie w tle: BERNIE NG